To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Fundacji Warta Goldena
Forum organizacji pomagającej psom rasy Golden Retriever w potrzebie.

PSY FUNDACJI WARTA - 6-letni KEKS we Wrocławiu - adopcją zajmuje się ADA

Marika i Shelby - 2026-03-08, 20:50
Temat postu: 6-letni KEKS we Wrocławiu - adopcją zajmuje się ADA
Wczoraj do swojego domu tymczasowego (DT) trafił Keks. Psiak jest zadbany, przed odbiorem został dodatkowo wykąpany i wyczesany. Otrzymał też dużą wyprawkę. Chłopak spędził już pierwszą noc w nowym domu, potrzebuje bliskości.

Zgłosiła się do nas wnuczka opiekuna Keksa. Decyzja o przekazaniu go naszej Fundacji została podyktowana jego dobrem, gdyż obecny opiekun z uwagi na podeszły wiek i stan zdrowia nie jest już w stanie się nim dłużej zajmować.

Psiak aktualnie przebywa w DT, gdzie wykonane mu zostaną najważniejsze badania i kastracja, a następnie będzie szukać nowego domu stałego.

Życzymy Keksowi wszystkiego, co najlepsze! :)

B-and-W - 2026-03-09, 18:19

W sobotę mieliśmy wielkie spotkanie :-) ; i od razu z przytupem! Nowy lokator zaliczył z nami podróż prawie 300 km. Kawaler zniósł ją naprawdę dzielnie, choć widać było, że emocji było sporo. Towarzystwo człowieka zdecydowanie na plus – najlepiej jak najbliżej. A szyby w aucie? Parowały tak, że można by pomyśleć, że jedziemy lokomotywą parową, a nie samochodem. 😉

Pierwsza noc… cóż, nazwijmy to „integracyjną”. Apetyt dopisał, wrażeń było mnóstwo, więc z zasypianiem było trudniej. Piesek spacerował po domu, szukał bliskości człowieka i głośno oddychał – naprawdę momentami można było mieć wrażenie, że parowóz nadal jedzie. Spał niewiele, a my dzięki temu mogliśmy powspominać czasy, kiedy w domu były niemowlaki. Nostalgia level: wysoki. 😉

Niedziela dawała szansę na funkcjonowanie głównie dzięki wiadrom kawy – na których zapach nasz gość reagował z większym zainteresowaniem niż na wszystkie krzaki w okolicy razem wzięte. Weekendowe spacery były za to długie i owocne – kawaler miał okazję zapoznać się z okolicą. Na mijane psy reagował pozytywnie albo zupełnie neutralnie, głównie podążając za swoim nosem, który wyraźnie miał w planach dokładne zinwentaryzowanie terenu.

Druga noc była już zdecydowanie spokojniejsza – jakby nasz parowóz wreszcie dojechał na stację. Może jeszcze nie końcową, ale już całkiem wygodną. 😉

A w poniedziałek… wreszcie udało się zaobserwować pełen relaks. U niego oczywiście. U nas średnio, bo jak wiadomo – poniedziałek to poniedziałek. 😄
Za to kawaler postanowił zaprezentować jeszcze jeden ze swoich talentów – niezapomniany aromat rozluźnionych jelit. Tak więc temat parowozu wciąż pozostaje aktualny… puf-puf-puf. 🚂

Ada i Kokos - 2026-03-10, 08:49

Piękne zdjęcie Keksika! Śliczny z niego kawaler. Trzymamy za niego mocno kciuki i bardzo dziękujemy za wspaniały domek tymczasowy. Już podczas wizyty wiedziałam, że będziemy mogli na Państwa liczyć.
Dzieci pewnie są przeszczęśliwe z wizyty nowego lokatora😊

Warna - 2026-03-10, 11:07

Wspaniały opis, pełen entuzjazmu i miłości. Liczymy, ze ciąg dalszy nastąpi, bo świetnie się to czyta. Powodzenia!
Marika i Shelby - 2026-03-13, 22:04

Keks już coraz lepiej odnajduje się w swoim DT. W domu szuka kontaktu z człowiekiem. Problem zaczyna się na spacerach, gdzie ciągnie jak lokomotywa — wszystko go ekscytuje. Jednak aklimatyzuje się dobrze, nie ma problemów żołądkowych i nie wykazuje oznak stresu.

Dodatkowo ma problem z zębem, który jest uszkodzony i zmienia kolor, więc pierwsza wizyta u weterynarza zostanie przyspieszona. Opiekunowie zabiorą go na badania, żeby sprawdzić ten ząb i się upewnić, czy wszystko w porządku.

B-and-W - 2026-03-17, 10:28

Kolejne dni upływają pod hasłem intensywnej eksploracji – zarówno przestrzeni domowych, jak i (a może przede wszystkim) okolicy. Mamy wrażenie, że każdy metr kwadratowy musi zostać oficjalnie zatwierdzony przez nos naszego rezydenta, najlepiej w kilku powtórzeniach i z dokładną analizą zapachową.

Na spacerach pies wciela się w samotnego wilka… choć takiego bardziej „laboratoryjnego”. Głowa przy ziemi, tryb skupienia włączony, a nos pracuje na pełnych obrotach. Gdyby dało się to jakoś opatentować, mielibyśmy w domu mobilny detektor wszystkiego. W tym trybie kawaler zdecydowanie jest w swoim świecie – człowiek pełni funkcję głównie techniczną, czyli (no, niech będzie 😏) uchwytu do smyczy.

Noce na szczęście przeszły w tryb „cywilizowany” – jest spokojnie i przewidywalnie. Za to poranki… to już zupełnie inna historia. Każde przebudzenie to eksplozja radości, jakbyśmy nie widzieli się co najmniej od zeszłych wakacji. Dotyczy to również powrotów z wynoszenia śmieci, wyjścia do drugiego pokoju, a nawet krótkiego zniknięcia z pola widzenia. Człowiek odnaleziony po minucie? Święto narodowe, fajerwerki i konfetti (w wyobraźni psa, ale jednak).

Apetyt dopisuje bez zarzutu – powiedzielibyśmy nawet, że z entuzjazmem godnym konkursu kulinarnego. Efekty „po drugiej stronie” wciąż wskazują na trwające procesy adaptacyjne… choć na szczęście mówimy tu bardziej o walorach kolorystycznych niż dramatycznych doznaniach konsystencji. Paleta barw – wiosenna. 😉

Po spokojnych oględzinach wyszło też kilka tematów do konsultacji z weterynarzem – m.in. ząbki, gruczoły, kontrola skóry. Standardowy pakiet przeglądowy dla dżentelmena w sile wieku. A że nasz kawaler lubi być w centrum uwagi, to najwyraźniej przygotowuje pełen program wizyty 😄

Marika i Shelby - 2026-03-19, 12:57

Keks miał w poniedziałek wizytę u weterynarza, niestety ze względu na lata zaniedbań pod kątem zdrowotnym wyszły nam tu różne kwestie. Przede wszystkim w złym stanie jest odbyt, w którym zrobił się stan zapalny, który próbujemy ugasić, psiak dostał lek w czopkach i już po tygodniu (w najbliższy poniedziałek 23.03) ma iść na kontrolę. Stworzyliśmy już też plan pracy nad jego innymi problemami i rutynowymi badaniami:

1. Po weekendzie wizyta kontrolną odbytu, a dodatkowo chipowanie i badanie krwi, można też zapytać weterynarza o zrobienie echo serca (dobrze by było je wykonać przed narkozą.
2. Przy dobrych wynikach prób wątrobowych podamy tabletkę na kleszcze i możemy od razu zrobić kastrację chemiczną (na zalecenie weterynarzachcemy zobaczyć, jak zachowa się jego organizm, zanim dokonamy kastracji fizycznej. Kastracja może też pomóc w poprawie jego zdrowia).
3. Jeśli echo wyjdzie dobrze, to za miesiąc możemy poddać go narkozie i zrobić RTG stawów wraz z usunięciem zęba (ząbek, o którym pisałam wcześniej jest martwy i trzeba będzie go usunąć). Weterynarz dostrzegł też na łopatce guzek, który nie jest niepokojący, jednak przy okazji narkozy zaleca go usunąć, więc zajmiemy się i tym.
4. Jeśli w związku z kastracją chemiczną nie zauważymy nic niepokojącego, to kiedy przestanie działać (za około pół roku), możemy zdecydować się na zabieg kastracji. Możliwe, że będzie to już po stronie jego nowych opiekunów, jednak nawet po podpisaniu umowy adopcyjnej — Fundacja pokrywa koszty kastracji (w tym także obowiązkowych badań przed i obowiązkowej kontroli ze zdjęciem szwów po).

Poza kwestiami zdrowotnymi zajmujemy się także behawioralnymi. W niedzielę Keks wraz ze swoimi tymczasowymi opiekunami odbędzie konsultację z behawiorystką. To ważny krok, który pomoże lepiej zrozumieć emocje psa po jego dotychczasowych doświadczeniach. Spotkanie ma na celu również wsparcie opiekunów w budowaniu wzajemnego zrozumienia i komunikacji, tak aby wspólnie mogli stworzyć bezpieczną i spokojną relację.

B-and-W - 2026-03-24, 11:32

Minął kolejny tydzień, a u nas… nadal pełen pakiet wrażeń – jakby ktoś wykupił abonament „emocje premium” i zapomniał anulować. 😉

Życie w domu z człowiekiem okazuje się dla naszego kawalera zajęciem na pełen etat – głównie w kategorii „gdzie jest człowiek i czy na pewno nie zniknął na zawsze (np. do łazienki)”. Bliskość to priorytet absolutny, a każda sekunda bez kontaktu wymaga natychmiastowej weryfikacji.

Poprzedni styl życia „na podwórzu” nadal daje o sobie znać – piesek jest czujny, monitoruje rzeczywistość i zdecydowanie ma włączony tryb „strażnik osiedla”. Odpoczynek? Teoretycznie zna, w praktyce… jeszcze pracujemy nad wdrożeniem.

W sytuacjach stresowych (czytaj: weterynarz, podawanie leków) wraca dobrze nam znana „lokomotywa” – pełna para, głośny oddech i klimat jak na stacji końcowej w godzinach szczytu. Na szczęście noce są już spokojne, więc przynajmniej nocna zmiana została zawieszona.

Za nami także wizyta u behawiorystki, która potwierdziła nasze obserwacje – kawaler zwyczajnie nie ogarnia tematu odpoczynku. Dostaliśmy też bardzo konkretną wskazówkę: podsuwanie zabawek do gryzienia jako legalnego „wyjścia” dla emocji. Ta to się zna na rzeczy, naprawdę! A złociak już testuje rozwiązanie i zdecydowanie klika łapkę w górę. 😄 W międzyczasie reorganizujemy przestrzeń tak, żeby nie było opcji ciągłego „bycia przy nodze”, tylko żeby czasem z nudów… jednak pójść spać. Rewolucja w toku.

Zdarzył się też pierwszy incydent obrony zasobów – na razie jednorazowy, w formie szczeknięcia, więc traktujemy jako „komunikat testowy”, a nie pełnoprawny protest.

Jedno wiemy na pewno – ten pies zdecydowanie potrzebuje snu. Dużo snu. Bardzo dużo snu. Najlepiej już teraz.

W międzyczasie była kolejna wizyta u weterynarza, gdzie „niedobra” (ale tak naorawdę cudowna) pani doktor ukłuła biednego pieseczka. Dramat, cierpienie, spojrzenia pełne zawodu… a potem oczywiście szybki powrót do normy. 😄

Czekamy teraz na wyniki badań krwi i trzymamy kciuki, żeby wszystko wyszło książkowo – a my tymczasem wracamy do naszego programu „Jak nauczyć psa, że spanie jest fajne”. 🐾

B-and-W - 2026-04-08, 21:05

Minął kolejny tydzień, który upłynął nam w spokojnym rytmie spacerów, krótkiej nauki i codziennych psich aktywności. Staramy się pilnować balansu między poznawaniem świata a wyciszeniem, więc program dnia przypomina raczej „slow life dla psa” niż festiwal atrakcji.

Odbyło się też kolejne spotkanie z behawiorystą i… zapadła decyzja historyczna: dwutygodniowe embargo na głaskanie. Tak, dobrze czytacie. Zakaz miziania. Trudne czasy dla ludzi, którzy mają ręce stworzone do głaskania goldenów. Dodatkowo pojawiło się zalecenie konsultacji neurologicznej oraz wprowadzenia większej strefowości w domu – czyli takich rozwiązań, żeby piesek mógł regulować emocje i… uwaga… więcej odpoczywać. Brzmi jak plan idealny. W praktyce jesteśmy w trakcie wdrażania systemu „tu się relaksujemy, a nie patrolujemy”.

Bo tak – temat odpoczynku wciąż pozostaje naszym projektem długoterminowym. Pracujemy nad nim wytrwale, konsekwentnie i z nadzieją, że któregoś dnia pies odkryje cudowną koncepcję: „o, można po prostu spać”.

W międzyczasie była też wizyta u weterynarza. Anemia skłoniła do decyzji o zastrzykach, a wyniki krwi nadal coś tam sugerują w kierunku alergii. Kolejny przystanek diagnostyczny: USG jamy brzusznej – czekamy. A żeby nie było samych poważnych tematów: echo serca wyszło w porządku, nic nie budzi niepokoju – serduszko pracuje bez dramatów.

Są też sukcesy dnia codziennego: wytwór tyłeczka osiągnął wreszcie docelową formę. Stabilność, kształt, kolor – wszystko w normie. Ten punkt programu możemy z dumą odhaczyć.

Jak przystało na naszego bohatera, pies zdecydowanie nie pozwala nam się nudzić. W planach mamy już kolejną wizytę kontrolną oraz serię zastrzyków na anemię. Co ta pani weterynarz jeszcze wymyśli temu biednemu pieseczkowi – aż strach pomyśleć. 😄

B-and-W - 2026-04-21, 15:20

Za nami kolejne dni i kolejne wyzwania – czyli standardowy pakiet „życie z goldenem w wersji rozszerzonej”. 😉
Przebrnęliśmy (niemal heroicznie) przez „zakaz głaskania” – po rekomendowanym przez behawiorystkę czasie, został on lekko złagodzony do wersji „spokojne, kontrolowane pieszczoty”. Postęp cywilizacyjny zachowany, relacje społeczne również.
Na spacerach nasz kawaler nadal działa w trybie „nos prowadzi, reszta podąża”, ale! – już zdarzają się momenty bardzo ładnej współpracy i kontaktu z opiekunami. Czyli jednak gdzieś tam, między jednym zapachem a drugim, pamięta, że ma ludzi na pokładzie.
W kwestiach zdrowotnych – wyniki krwi są w trakcie dalszych poszukiwań potencjalnego stanu rzeczy (anemia), a my regularnie kursujemy na zastrzyki z żelaza i B12 (program lojalnościowy u weta prawie wbity). Przed nami USG brzuszka, które – mamy nadzieję – rzuci trochę światła na skłonności do niedokrwistości (co za rym, nieplanowany, ale zostaje!).
Domowo cztery łapy mają swoje strefy – jest legowisko, jest wydzielona przestrzeń za bramką, czyli teoretycznie idealne warunki do odpoczynku. W praktyce… kawaler wciąż czuje silną potrzebę nadzorowania życia rodzinnego. Regeneracja? Tak, ale najlepiej z jednym okiem otwartym. 😉
Są jednak postępy! Coraz częściej zdarza mu się nie zrywać na baczność przy każdym ruchu człowieka – czasem nawet zostaje na miejscu, gdy ktoś przemieszcza się po domu. Innym razem oczywiście wracamy do trybu „krok w krok, cień poziom ekspert”.
Pojawiają się też momenty niepewności – czasem przejście między pomieszczeniami to misja specjalna, a innym razem… pies zapomina, że miał się bać i dziarsko przemierza cały dom, jakby nigdy nic. W związku z tym w planach mamy wizytę u neurologa – sprawdzimy, czy za tymi zmianami stoi tylko głowa pełna emocji, czy coś więcej.
Ciekawostka: mimo wcześniejszego „ogrodowego” stylu życia, nasz bohater nie jest wielkim fanem samotnego przebywania w ogrodzie. Ogród tak, ale najlepiej w pakiecie z człowiekiem. Sam? Dziękuję, postoję. Już minęło 10 sekund bez człowieka? To jednak poskomlę pod drzwiami, poproszę szybko do domu!
Zaobserwowaliśmy też, że w obecności dzieci – szczególnie tych młodszych – pies bywa nieco niepewny. Obserwuje je uważnie, analizuje, monitoruje sytuację (prawie jak ochroniarz na pierwszej zmianie). Natomiast „psie dzieci” to zupełnie inna historia – tutaj mamy pełną miłość i entuzjazm, zwłaszcza w relacji z 9-miesięcznym, wielorasowym sąsiadem zza płotu. Przyjaźń kwitnie!
Trzymamy kciuki za nadchodzące wizyty – neurologiczną i USG brzuszka. Oby przyniosły same dobre wieści… a my tymczasem kontynuujemy nasz codzienny serial: „Jak przekonać psa, że odpoczynek to nie jest strata czasu”. 🐾

B-and-W - 2026-04-28, 08:18

W domu nadal stabilnie – przynajmniej teoretycznie. W praktyce nasz kawaler niezmiennie prowadzi intensywny program „człowiek 24/7”, bardzo wytrwale poszukując kontaktu i bliskiej obecności. Może to jeszcze nadrabianie zaległości po latach niedogłaskania… a może po prostu gorsze samopoczucie daje o sobie znać.

Niestety, zauważyliśmy na skórze niepokojące zmiany, więc złapaliśmy ekspresową wizytę u weterynarza. Keks właśnie wrócił z przychodni wyposażony w antybiotyk i steryd w zastrzyku – pakiet „72 godziny działania”, podejrzenie nawrotu alergii. W czwartek meldujemy się na kontroli, a do tego czasu powinny już być dostępne wyniki USG brzucha oraz konsultacji neurologicznej (we wtorek i w środę). Pani doktor zbierze wtedy cały ten medyczny serial w jedną całość i zdecyduje, co dalej z naszym bohaterem.

Przy okazji trzeba było też ponownie ogarnąć temat gruczołów okołoodbytowych, bo po weekendzie znów pojawiło się intensywne wylizywanie i podrażnienie. Wygląda na to, że gruczoły są mocno przebudowane i samodzielne opróżnianie uznały za zbędny luksus. Niestety cały dział techniczny nadal wymaga wsparcia zewnętrznego. 😉

Wtorek – neurolog. Środa – USG brzucha. Czwartek – kontrola. Grafik naszego pieseczka wygląda obecnie bardziej profesjonalnie niż kalendarz managera średniego szczebla. My oczywiście kursujemy razem z nim.

Na szczęście apetyt dopisuje niezmiennie i tutaj nie obserwujemy żadnych kryzysów – miska nadal pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej stabilnych punktów dnia. 😄

Ada i Kokos - 2026-05-15, 11:58

USG jamy brzusznej naszego Keksika wykazało powiększone węzły chłonne. Niestety Warciak wciąż zmaga się również z problemami z gruczołami oraz zmianami skórnymi, dlatego cały czas pozostaje pod opieką specjalistów.

Dzisiaj czeka go bardzo ważna wizyta u onkologa, która ma pomóc wykluczyć nowotworowe podłoże tych zmian. Kilka tygodni temu Keksik odbył także konsultację neurologiczną — na ten moment pozostaje pod uważną obserwacją lekarzy. Robimy wszystko, aby znaleźć przyczynę jego problemów zdrowotnych i zapewnić mu jak najlepszą opiekę. Teraz pozostaje nam czekać na wyniki i wieści po dzisiejszej wizycie.

Nasz Dom tymczasowy pisze:
Nasz kawaler postanowił dorzucić trochę emocji do grafiku i lekko spadł z wagi, więc pani doktor przyspieszyła wizytę u onkologa w trybie „na cito”. Keksol najwyraźniej uznał, że zwykły kalendarz wizyt to za mało atrakcji jak na jednego psa. 😉

Antybiotyk już skończony, jak i dodatkowa kuracja odrobaczająca „na wszelki wypadek” – bo jak szaleć, to szaleć diagnostycznie. Został jeszcze steryd, ale tutaj pacjent współpracuje wzorowo, ponieważ lek podawany jest w duecie ze smaczkiem. Medycyna nowoczesna. 😄

W ostatnich dniach pojawiły się też sygnały obrony zasobów przy zabawce. Na ten moment uważnie obserwujemy sytuację i zapisujemy wszystko do dalszej analizy. Dodatkowo zdarzył się incydent siusiu w domu, mimo że spacer był całkiem niedawno. Zaskoczenie pełne po obu stronach. Ponieważ była to pojedyncza akcja, zapisujemy temat na marginesie, ale onkolog oczywiście również zostanie o wszystkim poinformowany – dokumentacja naszego bohatera zaczyna przypominać małą sagę. 😉

Poza tym? Słodziak nadal uwielbia się tulić, niezmiennie dużo węszy i bardzo dzielnie pracuje nad opanowaniem paneli. Coraz mniej „Tańca na lodzie”, coraz więcej kontroli trakcji. Największy sukces ostatnich dni: potrafi już czasem uciąć drzemkę przy ukochanym człowieku… nawet wtedy, gdy ten człowiek zmienia pozycję! To już właściwie poziom mistrzowski w kategorii „odpoczynek mimo emocji”. 🐾

Trzymajcie mocno kciuki za naszego dzielnego chłopaka! ❤

B-and-W - 2026-05-30, 16:27

Kolejny odcinek „Medyczne przygody Keksa” właśnie się dopisał. 😉

Na wizycie u onkologa na pierwszy plan wysunęła się… trzustka. To właśnie ją bierzemy teraz pod lupę jako potencjalną winowajczynię spadku masy ciała naszego kawalera. Plan jest więc taki: najpierw dokładnie sprawdzamy trzustkę, a potem podejmujemy decyzję, w którą stronę dalej iść.

Jeśli okaże się, że to właśnie ona miesza w całym zamieszaniu – wdrażamy leczenie i leki pod trzustkę. Jeśli natomiast trzustka okaże się niewinna, przechodzimy w tryb „detektywi dietetyczni”: zmiana diety, obserwacja skóry, zachowania, reakcji organizmu i generalnie analizowanie każdego centymetra psa z dokładnością laboratoriów NASA. Do tego czasu zostajemy na sterydach i patrzymy, jak organizm będzie reagował na kolejne zmiany.

Przy okazji wrócił temat gruczołów okołoodbytowych. Lewy gruczoł zachowywał się wzorowo i przejrzyście, natomiast prawy najwyraźniej postanowił pójść własną drogą – był mocno wypełniony jak na dwa tygodnie i wyglądało to już lekko ropnie. W związku z tym oba gruczoły dostały bezpośrednio antybiotyk „strzykawką do środka”. Kekso, jak zwykle, zachwycony całym pakietem atrakcji… 😉 Jeśli będzie potrzeba, zabieg powtórzymy za około 10–14 dni.

Dostaliśmy też zalecenie częstszych kąpieli, szczególnie w okolicach pachwin. Tak więc nasz bohater oficjalnie wszedł w etap regularnego SPA. Życie psa bywa wymagające. 😄

A sam Kekso? Znosi cały ten medyczny maraton z naprawdę dużą cierpliwością. Patrzy tylko czasem miną małego cwaniaka, jakby chciał nam wszystkim subtelnie przypomnieć, że człowiek strasznie komplikuje rzeczy, podczas gdy w życiu chodzi przecież wyłącznie o jedno:
szamę.
DUŻO szamy. 🐾

Ada i Kokos - 2026-05-30, 16:43

Dołączamy zdjęcia Naszego szczęśliwego Warciaka ❤
B-and-W - 2026-06-21, 17:56

Kolejny rozdział keksowej epopei przyniósł nowe informacje z frontu diagnostycznego. 🐾

Zgodnie z zaleceniami przebadaliśmy trzustkę, a uzyskane wyniki skłoniły pana doktora do wykonania pierwszego konkretnego ruchu w planie leczenia – zmiany karmy na specjalistyczną, weterynaryjną. Na razie więc zamiast kolejnych rewolucji medycznych wchodzimy w etap obserwacji i sprawdzania, jak organizm naszego kawalera odnajdzie się przy nowym menu.

Sam zainteresowany nie wydaje się specjalnie przejęty medycznymi rozważaniami. Nadal bardzo chętnie spaceruje, sumiennie kontroluje lokalne zapachy i dba o to, żeby żaden krzak nie pozostał bez odpowiedniej inspekcji.

Coraz wyraźniej widzimy też, że młodsze dzieci są dla niego pewną zagadką. Sześciolatek to najwyraźniej wciąż kategoria „obiekt niezidentyfikowany” – niby człowiek, ale zachowuje się inaczej niż dorośli, porusza się inaczej, wydaje inne dźwięki… Generalnie chodzący znak zapytania. W takich sytuacjach Kekso bywa ostrożny, a nawet wyraźnie nieufny. Dzieci obserwuje znacznie baczniej niż dorosłych i reaguje na nie dużo bardziej emocjonalnie. Trudno mu się dziwić – mali ludzie są mniej przewidywalni, szybcy, pojawiają się nagle i często zmieniają kierunek poruszania bez wcześniejszego zgłoszenia tego do odpowiednich służb. Dorosły to natomiast zupełnie inna historia. Dorosły wystarczy, że istnieje i ma ręce do głaskania, a Kekso jest gotowy rozważyć bliższą znajomość. 😄

Po przerwie od sterydów zaczyna niestety wracać drapanie, więc tym bardziej czekamy na dostawę nowej karmy i możliwość sprawdzenia, czy zmiana żywienia pomoże uspokoić sytuację.

Przed nami zatem nowy etap programu: „Zmiana am-am”. My czytamy zalecenia, analizujemy składy i odliczamy dni do dostawy. Kekso natomiast zdaje się wychodzić z założenia, że cała ta diagnostyka jest bardzo ciekawa, ale ostatecznie każda droga i tak powinna prowadzić do pełnej miski. 😄

Ada i Kokos - 2026-06-22, 09:23

Nasz Keksik w weekend miał 6 urodziny! Życzymy mu wszystkiego co najwspanialsze, zawsze pełnej miski, wielu rąk do głaskania i dużo zdrówka :serce:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group