To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Fundacji Warta Goldena
Forum organizacji pomagającej psom rasy Golden Retriever w potrzebie.

PSY FUNDACYJNE W NOWYCH DOMACH - LARA ma już dom w Rumi - 120

Marcelina.JASŁO - 2011-10-04, 17:31

hmmm.. :-) Uszka czyściłam w dzień wyjazdu :roll: :roll: :roll:
kasik - 2011-10-04, 18:30

hej, danwo bardzo nie pisalam ale sledze watek larki i jednak musze cos skrobnac....
Agnieszko, ciesze sie bardzo ze Lara znalazla tak kochajacy domek i zycze wam wielu cudownych wspolnych lat :)

a co do Marceliny... mam nadzieje ze skonczyly sie juz ciagle zarzuty z twojej strony do fundacji i DS... ale słabe to jest seriooo...
powinnas agnieszce pomagac a nie ganic ja za wszytko... to teraz JEJ pies i musztrowanie kiedy ma go karmic i jak sie nim zajmowac w taki sposob jak ty to robisz jest moim zdaniem delikatnie mówiac nie na miejscu... u nas Larka jadła tak jak Tofka: 3 posiłki i ostatni kolo 19tej a potem spacer koło 22giej.... i te 3 posiłki zalecił nam Igor Bissenik, ktorego zdaje sie kojarzycie... bo duze psy wlasnie ze wzgledu na skret zoladka powinny dostawac jedzenie w malych porcjach... i tez nie narzekala... a ty robisz z igly widly...
a poza tym skoro tak bardzo ci zalezalo zeby Larka nei miala kolejnego domu i przepraw przez kraj trzebabylo ja zatrzymac u siebie, tak jak z reszta wspominalas na poczatku jej pobytu w twoim domu...

wydaje mi sie ze lubisz krytykowac... tak samo bylo w stosunku do BosmAnki ktorej zarzucalas sprawe z lazienka... od razu napisze, zeby nie bylo niedomówien, ze to nie zadne kumoterstwo, bo Anie widzialam raz w zyciu- w dniu gdy odberala sunie do siebie..

na pewno nie mozna ci poskapic zaslug za larki obecny stan i za to ze wyglada dzieki tobie cudoweni i pewnie tak sie tez czuje :) ale traktowanie jej jak "psa ktory duzo przezyl" zamiast jak normalną mlodą silna sunie tez nie jest potrzebne, przeciez doskonale wiemy ze pies wyczuwa takie rzeczy... ;)

takze:

Agnieszko: 3mam kciuki i zycze wielu wspolnych radosnych chwil :D

Marcelino: wybacz moje uwagi, ale troche pokory tez czasem sie przydaje... :)

kasik - 2011-10-04, 18:36

i bez urazy, nie znam Cie Marcelino i nie wiem czy jestes np hodowca lub trenerką goldenow... ale w twoich wypowiedziach figurujesz jako absolutny bóg w sprawach wszystkich zwiazanych z Lara... ;/ nie tylko u ciebie ona byla w trakcie swojej wedrowki a jednak nikt nie zadziera nosa tak jak ty.
Aksza - 2011-10-04, 18:46

Marcelino dziwne że czyściłaś uszy , Larka miała tak brudne uszy że 30 min czyściliśmy a Filip pomagał i świecił Larce w uszy latarką , jej brudne uszy nawet widziała Ewa bo była u mnie w niedzielę , na dzień dzisisejszy proszę abyś się nie udzielała na tym wątku ponieważ cierpliwość mi się już skończyła do twojej osoby !!!!!

Co do Larki , piesek już się uśmiecha - nie jest smutna tak jak w pierwszym dniu , biegamy , chodzimy na spacery , i jemy dobre rzeczy :mrgreen: , piszę po sąsiedzku , po niedzieli będę już miała laptop więc wkleję następne zdjęcia .

Bardzo dziękuję jeszcze raz za ciepłe słowa , aha Lara uwielbia śmierdziuchy wołowe takie suszone , twaróg , tuńczuk też pycha , szczotkujemy się i uwielbiamy to !!!!!! :)

pozdrawiamy Wszystkich cieplutko

Korbulowa Familia - 2011-10-04, 19:08

Aksza napisał/a:
Marcelino dziwne że czyściłaś uszy , Larka miała tak brudne uszy że 30 min czyściliśmy a Filip pomagał i świecił Larce w uszy latarką , jej brudne uszy nawet widziała Ewa bo była u mnie w niedzielę


Aga w takim razie proszę zaobserwuj uszka Larki (tak za dwa dni), ponieważ problem nawracających brudnych uszu może występować - mogą się bardzo szybko brudzić przy różnych dolegliwościach, np.: drożdżycy uszu.
Sprawdźcie za dwa dni - dla świętego spokoju ;)

Jak będą się regularnie brudziły (co raczej nie powinno się dziać) to proponuję zmianę karmy i dokładne osuszanie uszek po kąpielach wodnych ;)

Aksza napisał/a:
aha Lara uwielbia (...) tuńczuk też pycha

Kiedyś sama dosmaczałam Korbie karmę tuńczykiem, jednak pouczona przez fantsatyczną osobę z tutejszego forum zaprzestałam, ponieważ tuńczyk zawiera metale ciężkie w swoim składzie ;)
Więc albo bardzo sporadycznie, albo inny rarytas :mrgreen:

Jak będziesz chciała coś z gryzaków do polecenia to daj znać, a szybciutko polecimy, bo my już gryzaków całą masę przerobiłyśmy :mrgreen:

Edyta - 2011-10-04, 20:00

Za tuńczyka moja sucz dałaby się ogolić, dostaje sporadycznie czyli dwa razy w miesiącu, możesz dawać serek biały, gotowane buraczki, marchew jabłuszka, bułeczki pszenne, wszelkiego rodzaju gryzaki, kapustę kiszoną czasami, kurcze można dawać wszystko oprócz czekolady, cebuli, rodzynek - jedna zasada - dajemy osobno czyli nie do karmy, ma to być coś gratis, bo pies ma jeść karmę samą, a jak zaczniesz dosmaczać to przyjdzie taki moment, że suchej karmy nie ruszy, tak to już jest bo co ludzkie to lepsze :mrgreen:
Acha oczywiście obserwujesz co jej służy, po czym ma luźną kupkę lub wyciek z oczu lub zafajdane uszy - tak uszy to świetny barometr jesli chodzi o żarcie i nietolerancję jakiegoś składnika.

Jerzy Kora - 2011-10-05, 06:58

Co dom to obyczaj, U nas Mariolka coś tam nieraz dorzuci do karmy. Oliwa raz w tygodniu, czasami serek. Bułeczek pszennych nie stosujemy. Widzimy co się dzieje z Evą, haj dostaje bułeczkę, i to nas skutecznie odstrasza. Ale w niedzielę, przy szykowaniu śniadania, jest dzień rozpusty - kawałek bułeczki z masełkiem każdy psiak obowiązkowo musi dostać. A.. I w soboty cała rodzinka wcina jajecznicę. Przy dwóch dużych psach robiona jest specjalna jajecznica dla psów.


Po 30 minutach czyszczenia uszu to teraz powinny lśnić? Ciekawe jak będą wyglądały za tydzień. Przemywacie je codziennie?

Jak już coś się "u nas" pojawi w uszkach, to płyn do czyszczenia uszu załatwia sprawę. Jak spotkamy bardziej zafajdane uszy, to podajemy surolan, a po wyleczeniu płyn do czyszczenia uszu. Przez jakić czas warto popłukać codziennie a potem to już jak coś się zaczyna.

A wszelka ryba jest "mniam" - tłuściutka makrelka również. Jest wędzona więc poszaleć nie można, Surowa, dopiero co złapana ryba, też dla niektórych jest przysmakiem. Ale to już inny pies i z innej bajki.

Marcelina.JASŁO - 2011-10-05, 17:51

Agnieszko -czyściłam jej uszy specjalnym płynem, najpierw wacikiem, a następnie ten płyn wlewa się do ucha sprawia, że zasycha woskowina i pies to wytrzepuje z uszu. Nie jestem zwolenniczką męczenia psa przy takich zabiegach dłużej niż 10 minut, a trochę woskowiny w psich uszach jest wręcz wskazana. Nie można czyścić uszu za często, nawet u psów z tzw. ''naleśnikami''
Korbulowa Familia - 2011-10-05, 18:05

Marcelina.JASŁO napisał/a:
(...)czyściłam jej uszy (...) najpierw wacikiem, a następnie ten płyn wlewa się do ucha sprawia, że zasycha woskowina i pies to wytrzepuje z uszu. Nie jestem zwolenniczką męczenia psa przy takich zabiegach dłużej niż 10 minut, a trochę woskowiny w psich uszach jest wręcz wskazana.


Marcelina w takim razie powinnaś wiedzieć, że czyszczenie uszu samym suchym wacikiem nie jest wskazane ponieważ to właśnie owy JAŁOWY WACIK podrażnia uszy.
Pierwszy raz się spotkałam z płynem, który zasycha, a pies ma go wytrzepać :shock:
Ja stosuję czyszczenie uszu również specjalistycznymi płynami, które wlewamy do ucha, następnie ucho masujemy i płyn sprawia, że woskowina się rozpuszcza i można ją wacikiem powicierać (przy ZWILŻONYM UCHU!).

I to, że "trochę woskowiny w psich uszach jest wskazane" to pogląd stary jak świat, kiedy bywały czasy, że i ludzie z brudnymi uszami tłumaczyli się w ten sam sposób :roll:

Pozwoliłam sobie na krytykę, którą posługuje się Marcelina, aby nie myślała, że ma monopol na KRYTYKANCTWO :mrgreen:

Kasia, Szajba i Milka - 2011-10-05, 18:08

Korbulowa Familia napisał/a:
Ja stosuję czyszczenie uszu również specjalistycznymi płynami, które wlewamy do ucha, następnie ucho masujemy i płyn sprawia, że woskowina się rozpuszcza i można ją wacikiem powicierać (przy ZWILŻONYM UCHU!).


.. a Ola poootrafi wyczyscic uszka :D :D .

Korbulowa Familia - 2011-10-05, 18:56

Kasia i Szajba napisał/a:
Korbulowa Familia napisał/a:
Ja stosuję czyszczenie uszu również specjalistycznymi płynami, które wlewamy do ucha, następnie ucho masujemy i płyn sprawia, że woskowina się rozpuszcza i można ją wacikiem powicierać (przy ZWILŻONYM UCHU!).


.. a Ola poootrafi wyczyscic uszka :D :D .


Hehe :lol: :oops:

Marcelina.JASŁO - 2011-10-05, 19:05

Może mało w życiu widziałaś, płyn miałam od weta. I to również on nam odradził częste czyszczenie uszu, (myślę, że zna się lepiej niż osoba tylko posiadająca psa) robię to przy kąpieli psa, czyli 2-3 razy do roku, jeśli uszka są zdrowe to nie są brudne jak węgiel. Nie krytykuję a piszę swoje zdanie - dla jasności to RÓŻNICA :-) pozdrawiam serdecznie i życzę miłej nocki wszystkim czysto-uchym.
Gosia i Kropka - 2011-10-05, 21:46

Marcelina, kiedy wreszcie przestaniesz :?: :!: Plujesz jadem na prawo i lewo, wytykasz potknięcia innym. Ostatnio ton twoich postów pozostawia naprawdę wiele do życzenia :!: :!: Odpusć sobie w końcu, jak masz problem ze sobą idź do specjalisty
Hania Toffi i Maja - 2011-10-05, 22:36

Zamknijmy te dyskusję,kto komu coś napisał.My się tu wszyscy spotkaliśmy,aby pomagać psom i róbmy to kochani bez niepotrzebnych sporów i impertynencji :-> Najważniejsze,ze Lara ma nowy dom na zawsze i że pani Agnieszka dokłada wszystkich starań,aby była zdrowa i szczęśliwa.Możemy sobie podyskutować o tym ile razy dziennie karmić psa i jak czyscić uszy,bo temu też służy to forum,ale błagam ,bez osobistych wycieczek.Dość zlych emocji wokół Lary :lol: pozdrawiam wszystkich serdecznie!
Aksza - 2011-10-06, 07:53

nowe wiadomości :) Witam

Lara wczoraj została sama 2 godziny , niunia nic złego nie zrobila - tylko sie wyspała na moim łożu :p , przywitała mnie mruczeniem i podgryzaniem .

Odkurzacz mamy już przetestowany , wszystko dobrze , laraka musi się do niego przyzwyczaić , odurzam co drugi dzień bo Fila ma uczulenie na roztocza .

Dwa dni temu mielismy mały problem , lara się bardzo przestraszyla fajerwerów , schowa sie do łazienki , nie chciała wyjsć na dwór zrobila osiołka , musiałam ja znosić na siku i kupe , trzęsła się ale rano juz było ok radośnie wyszła na dwór , aż się boję sylwestra może są jakieś tabsy na spokojnosć , moja babcia dała kiedyś swojemu psu ( ale to było 20 lat temu ) relanium i kuba usnął w misce :) , doradzcie co zrobić na sylwka ????.

dzis Larka zostanie 4/h sama mam nadzieję ze kobita da sobie radę .
pozdrawiam

bielan - 2011-10-06, 08:51

Aksza napisał/a:
doradzcie co zrobić na sylwka ????.


My mamy ten sam problem.... Jeśli macie taką możliwość to najlepiej wyjechać gdzieś z dala od miasta, gdzieś gdzie nie będzie tyle wystrzałów i tam w spokoju przywitać nowy rok :-)

Jeśli nie macie takich możliwości, to można zasłonić wszystkie ona, puścić głośniej muzykę i udawać, że nic złego się nie dzieję...

Ja raz byłem na sylwestrze i widziałem jak pies po wystrzałach dochodził do siebie przez 4 godziny, mimo że wszystko było zrobione, by zminimalizować efekty i odgłosy strzałów

Aksza napisał/a:
dzis Larka zostanie 4/h sama mam nadzieję ze kobita da sobie radę .
pozdrawiam


No pewnie, że da sobie radę :-D wyśpi się dłużej na łóżeczku :rotfl:

Edyta - 2011-10-06, 12:13

Aga żdanych tabletek, skorzystaj z rad Michała :) albo próbuj małą odczulać od dzisiaj.
Aksza - 2011-10-06, 12:39

Edytko - to jak mam to zrobić , nie dam rady wyjechac za miasto :( , a ja juz sie denerwuję co to bedzie z tym sylwestrem
Edyta - 2011-10-06, 12:54

Jak sobie z tym poradzić
Naszym zadaniem jest odwrócenie sytuacji. Czyli wyrobienie u psa przekonania, że hałas jest neutralny, a nawet, że po hałasie następuje coś przyjemnego (smaczek, zabawa).

Przytowanie do zajęć
Zabieramy psa na superfajny spacer w jego ulubione miejsce. Albo w miejsce, w które wychodzi codziennie. Musi to być miejsce miłe, przyjemne dla psa, ciekawe. Ale absolutnie pies nie może tam się czuć nieswojo. Bo przecież nie możemy ryzykować, że podczas odczulania nagle przejedzie np. tramwaj, którego pies się boi. Bo w takim przypadku zamiast odczulić psa na fajerwerki, wzmocnimy tylko jego strach przed fajerwerkami o strach przed tramwajami i skojarzymy te dwa strachy w jeden: przy tramwajach będzie się bał tramwajów i fajerwerków i odwrotnie. A tego chcemy uniknąć.

Z psem wychodzi osoba, z którą pies ma najlepszy kontakt (przewodnik, któremu pies ufa) i z którą pies na co dzień się bawi i ćwiczy. Chodzi o to, że pies, który uważa, że jest pod opieką przewodnika będzie bardziej podatny na odczulanie niż pies, który uważa, że w tym momencie to on ponosi odpowiedzialność za słabszego członka stada.

Ważne: przewodnik musi być pozytywnie nastawiony do odczulania. Jeśli podejdzie do zadania jak skazaniec, to pies to wyczuje i nie będzie podatny na odczulanie. Jeśli przewodnik ma akurat zły dzień, to powinien odłożyć odczulanie na lepszy moment.

Potrzebna jest jeszcze jedna osoba. Rozsądna i odpowiedzialna. I z fajerwerkami. Rozsądna dlatego, że szałaput nie odczuli psa, a jeszcze sam może ulec wypadkowi. Nie może to być żartowniś, bo ryzykujemy, ze dla śmiechu odpali wszystko na raz przy uchu psa. A na to nie możemy sobie pozwolić.

Potrzebne jeszcze będą smaczki, zabawki i dobry pomysł na trening. Chyba, ze mamy psa, który uwielbia np. przeciąganie się zabawką bo to go skutecznie zajmie, a poza tym będzie cały czas przy przewodniku. Raczej odradzam tu rzucanie aportu, bo przecież pies ma prawo się przestraszyć i chcieć uciec od źródła zagrożenia. Generalnie my dążymy do tego, żeby nie doszło do wystraszenia psa, ale przezorny zawsze ubezpieczony i podczas odczulania mamy psa na smyczy, albo na kilkumetrowej lince. Linka daje psu możliwość regulowania odległości od źródła hałasu, natomiast krótsza smycz daje stały bezpośredni kontakt z przewodnikiem. Tu trzeba by dowiedzieć się, co pies woli (co mu daje większy komfort) czy poczucie bliskości, czy raczej poczucie wolności. A to powinien wiedzieć przewodnik.

Do dzieła
Osoba z fajerwerkami odchodzi od przewodnika z psem na taką odległość, żeby fajerwerki były słabo słyszalne dla człowieka. (Najlepiej przetestować odległość wcześniej, bez psa). Przewodnik rozbawia psa. Mają się bawić jak najlepsi kumple. Może być wykonywanie komend (prostych: typu siad, waruj, równaj) ale tylko pod warunkiem, że po każdej komendzie jest smaczek (pyszniutki, nie byle co). A najlepiej, żeby to była zabawa, np. przeciąganie sznurka, czy szmatki. Jak pies jest rozbawiony, albo skupiony na wykonywaniu komend osoba z fajerwerkami odpala jedną sztukę. A przewodnik cały czas skupia psa na sobie (i/lub smaczkach, zabawie). Istotne jest to, aby przewodnik bacznie obserwował zachowanie psa podczas wystrzału, ale sam na niego nie zareagował. Bo jeśli przewodnik sam się wystraszy, to pies, nawet jeśli nie zareaguje bezpośrednio na hałas, to zareaguje na wystraszenie przewodnika.

Dalsze postępowanie zależy od zachowania psa. Jeśli pies zareaguje lękowo, należy: odwrócić jego uwagę dalszą zabawą, ale tego dnia już nie podejmujemy dalszych prób strzelania. Dlaczego dalej się bawimy? - bo odwracamy uwagę psa od rzeczy nieprzyjemnej, a poza tym nie możemy budować u psa skojarzenia "wystrzał = koniec zabawy".

Następną sesję odczulania zaczynamy z takim samym, albo większym, optymizmem. Ale z większą odległością fajerwerkowicza od przewodnika z psem, albo od słabszego fajerwerku. Natomiast jeżeli pies nie zareagował lękowo, to możemy stopniowo zmniejszać odległość. Jeśli odległość wyjściowa to było 200 metrów, to drugi wystrzał może być bliżej o kilka metrów. Nie możemy zbyt gwałtownie zmniejszać odległości. Niestety to jest zadanie dość czasochłonne. Mówi się, że w ciągu jednej sesji nie może być więcej niż pięć powtórzeń. Mi się jednak wydaje, że to przewodnik będzie wiedział najlepiej, ile jeszcze pies może znieść. Porażką sesji jest wystraszenie się psa przy kolejnym wystrzale. Należy przerwać sesję zanim pies się wystraszy. Sesja ma być zakończona sukcesem, nie porażką.

Kiedy następna sesja? -to zależy od tego, jak pies przyjął pierwszą. Myślę, że pierwszego dnia nie więcej niż dwie, ale z wyraźną przerwą. Najlepiej jedna rano, druga wieczorem. Chyba, że mamy możliwość tylko raz, to robimy tylko te umowne 5 powtórzeń, a następna sesja następnego dnia.

Każdą następną sesję zaczynamy z lekkim marginesem bezpieczeństwa. Np. jeśli w pierwszej sesji fajerwerkowicz z odległości 200 metrów podszedł na odległość 150 metrów, to drugą sesję zaczynamy z odległości 170 metrów.

Zalecam spokój. Jeśli przez zmniejszymy dystans zbyt gwałtownie, to zniweczymy sobie pracę z poprzednich sesji. I trzeba będzie zaczynać od początku. I nie wykluczone, że z większej odległości.

Oczywiście może się okazać, że przy którejś z kolei sesji będziemy musieli się cofnąć. To naturalne. Lepiej ćwiczyć wolniej, niż się przetrenować (prawie jak w sporcie ;) ).

Co dalej
I jeszcze jedno. Jak już nauczymy psa, że generalnie nie ma się czego bać, to trzeba zmienić miejsce i zacząć od początku. I o różnych porach dnia. Żeby pies nie nauczył się, że wieczorem, pod tym drzewem, to nie ma co się bać fajerwerków, ale pod innym drzewem, o innej porze dnia czy w mieszkaniu, będzie panikować. Psy bardzo łatwo generalizują. Dlatego jak już uda nam się osiągnąć sukces, należy zacząć odczulanie w innym miejscu. I nigdy, ale to nigdy przewodnik, ani inne osoby w otoczeniu psa nie mogą okazywać zdenerwowania w czasie wystrzałów. I absolutnie nie można karcić psa, jak akurat za oknem ktoś strzela. Nawet, jeśli pies przed chwilą zwinął coś z talerza. W takiej sytuacji możemy tylko po prostu udać, że nic nie widzieliśmy. Chodzi o to, żeby nie wywołać u psa skojarzenia "hałas = kara". A to właśnie osiągniemy, jak będziemy karcić psa w czasie fajerwerków, nawet jeśli dla nas obie sytuacje nie są powiązane. Bo psu bardzo odległe (według ludzkiej logiki) fakty mogą połączyć się w całość.

I jeszcze jedno: nie nagradzamy psa za strach. Czułe przemawianie do wystraszonego psa jest dla niego nagrodą za okazywanie lęku. I tylko pogłębia reakcję lękową. Lepiej psa ignorować, a jeszcze lepiej odwrócić jego uwagę od rzeczy stresujących np. zabawą. I nagradzać za wykonanie komendy.

Inne propozycje
Amerykańscy behawioryści zalecają nagranie huku i odtwarzanie go psu najpierw na minimalnej głośności, stopniowo zwiększając ilość decybeli. Ale też powoli, w małej ilości powtórzeń. I zawsze zaczynamy z pułapu niższego, niż ostatnio udało się wypracować. I zawsze kończymy zanim pies zacznie zdradzać objawy lęku.


Myślę, że połączenie tych metod i stosowanie ich naprzemiennie pozwoli skutecznie uporać się z problemem.

Edyta - 2011-10-06, 12:56

Nie potrafię wytłuścić ostatniego akapitu - ale własnie nagranie fajerwerków i ćwiczenie w domu zasosowałabym najpierw - bo wiem że trudno o opcję z fajerwerkami na żywo :)
Karmelowa Alusia - 2011-10-06, 13:06

Popieram wersję z nagraniem.U nas zdało egzamin w kwestii odkurzacza!!!
Aksza - 2011-10-06, 13:30

ok bedziemy walczyć :shock:
Wiki Megulowa - 2011-10-06, 14:21

Przy okazji bardzo podziękuję od siebie Edytce za taką długą, wyczerpującą odpowiedź... my także zaczniemy...
Aksza i Lara napisał/a:
walczyć :shock:
hehe :hyhy:
Aksza - 2011-10-07, 12:05

Dzień dobry , w dniu wczorajszym Lara zostala pierwszy raz sama (Fila w szkole ja w pracy ) w domku nic nie zrobiła , Larka lubi spac w łazience ( nie wiedomo dlaczego ) oczywiscie drzwi są otwarte cały czas ,u nas wszystko dobrze , w niedzielę postaram się wkleić nowe zdjecia . jutro Larke czeka jazda samochodem - boję sie jak zareaguje ( pewnie pomysli że chcę ja komuś oddać ) ale musze ją przyzwyczaić , napiszę w niedzielę wieczorem co i jak , Larka jest kochana uwielbiamy ją !!!!! czasem robi osiołki :) , ale damy redę nawet z osiolkami .

pozdrawiam serdecznie

Aksza - 2011-10-07, 12:06

znaczy zostala pierwszy raz na dłużej :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group