To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Fundacji Warta Goldena
Forum organizacji pomagającej psom rasy Golden Retriever w potrzebie.

PSY FUNDACYJNE W NOWYCH DOMACH - PADI (Magik) ma już dom w Leer - 338

Weronika i Padi - 2016-04-27, 06:42

Padi się dobrze sprawował tzn od niedzieli do wczoraj wieczorem nie było dziwnych sytuacji. Więc poszłam do mięsnego i kupiłam mu wołowinę i indyka, jak dałam mu miskę myślałam że rzuci się na mieso i bedzie łapczywie jadł a on powolutku jakby sie delektował :) . Pomyślałam że może zaczyna nam ufać? Chyba jednak się pomyliłam bo wieczorem położył sie koło naszego łozka na ziemi i połozył mi głowe na łozku wiec zaczełam go głaskać , jednak po chwili zaczał na mnie warczeć. Wstałam na proste nogi i kazałam mu wyjsc z pokoju niestety nie chciał wyjść , Marek wstał i razem przez 5 min powtarzalismy ze ma wyjsc , pies dalej warczał az w koncu odpuscił i wyszedł. Bardzo mnie to smuci, bo kiedy mamy 2 dni normalnego zycia z nim to zaraz wychodzi jakas taka akcja.
Padi jest z nami już dwa miesiące, a ja mam ważenie że zamiast być coraz lepiej jest coraz gorzej.
Jesteśmy konsekwentni, naprawdę się staramy i przy każdej okazji staram się go głaskac i chwalic (oczywiście jak zrobi coś dobrze). Jednak on wciąż odwala dziwne numery. :-( :-(

Agnes i Nelly - 2016-04-27, 08:35

Weroniko, spójrz na to w inny sposób. :) Ze zdarzają się dni cudowne "mamy 2 dni normalnego życia" i czasami wychodzi z niego tylko bestia. Dwa miesiące to naprawdę mało czasu na zaufanie i mocną więź tym bardziej że Padi ma swoją przeszłość.

Ja patrzę na te jego "dziwne numery" - jak na rozkapryszonego malucha. Każda zmiana okupiona jest buntem.

Weronika i Padi - 2016-04-28, 06:24

nelly_schade napisał/a:
Ja patrzę na te jego "dziwne numery" - jak na rozkapryszonego malucha. Każda zmiana okupiona jest buntem.


No ja jednak uważam, że jak pies warczy na Ciebie gdy go głaszczesz to nie jest "zmiana okupiona buntem", tylko albo brak zaufania, albo dominacja, albo nienormalna psychika. Mam nadzieje ze pierwsze lub drugie.

Warna - 2016-04-28, 09:10

Moim zdaniem brak poczucia bezpieczeństwa, czyli strach.
Weronika i Padi - 2016-04-28, 10:18

Tak też tak uważam, ale to dzieje się w dziwnych sytuacjach- piesek się kładzie koło mnie, Marka, Jaska czy np mojego brata jak był u nas i domaga sie głaskania, to wiadomo że jak sie widzi te piękne oczęta to się zaczyna go głaskać, a po chwili jest warczenie, a jak się nie przestaje to coraz głośniejsze. Wtedy wstaje na równe nogi i każe mu odejść. Bo tak być nie może.
Warna - 2016-04-28, 10:37

To musi być związane z jakimiś doświadczeniami w poprzednim jego domu i z poprzednimi opiekunami. Nie chce zgadywać, bo nie ma to sensu. Ważne, żebyście Wy dobrze robili. Wierzę, ze on w końcu przestanie.
Agnes i Nelly - 2016-04-28, 13:23

Weronika i Padi napisał/a:
nelly_schade napisał/a:
Ja patrzę na te jego "dziwne numery" - jak na rozkapryszonego malucha. Każda zmiana okupiona jest buntem.


No ja jednak uważam, że jak pies warczy na Ciebie gdy go głaszczesz to nie jest "zmiana okupiona buntem", tylko albo brak zaufania, albo dominacja, albo nienormalna psychika. Mam nadzieje ze pierwsze lub drugie.


Obstawiam pierwsze ... co nie dziwi w jego sytuacji, ale Ty wiesz to najlepiej ponieważ z nim jesteś :)

Ciekawi mnie co o tym powie p. Agnieszka.
Przyznam, że ja z takim zachowaniem psa postępowałabym dokładnie tak jak Ty robisz z Padim, czy dobrze czy źle - nie mi to oceniać.

Weronika i Padi - 2016-04-29, 07:05

Po prostu wydaje mi się że na komendę "nie wolno" jest już za poźno i staram się wyznaczać granice. Odkąd Pani behawiorystka powiedziała co mamy robić jest generalnie lepiej.
Dobrą radą też było że "pies nie dostaje jedzenia za darmo" i że trzeba mu jakies zadania wyznaczyć przed podaniem jedzenia. On jest wtedy taki szcześliwy :) lubię widzieć w nim tą radość, a nie ciągły strach i smutek :(

Agnes i Nelly - 2016-04-29, 08:00

Weronika i Padi napisał/a:
Po prostu wydaje mi się że na komendę "nie wolno" jest już za poźno i staram się wyznaczać granice. Odkąd Pani behawiorystka powiedziała co mamy robić jest generalnie lepiej.
Dobrą radą też było że "pies nie dostaje jedzenia za darmo" i że trzeba mu jakies zadania wyznaczyć przed podaniem jedzenia. On jest wtedy taki szcześliwy :) lubię widzieć w nim tą radość, a nie ciągły strach i smutek :(


No proszę !!! BRAVO i z dnia na dzień będzie lepiej

Weronika i Padi - 2016-04-29, 09:08

Szczrze mówiąc jest lepiej ale staram się nie cieszyć za bardzo i nie rozpraszać tym póki co.
Agnes i Nelly - 2016-04-29, 10:53

Weronika i Padi napisał/a:
Szczrze mówiąc jest lepiej ale staram się nie cieszyć za bardzo i nie rozpraszać tym póki co.


Ok - i doskonale Cie rozumiem. To ja będę za Was się cieszyła waszymi małymi sukcesami :radocha:

Gizmo - 2016-04-29, 15:49

Weronika i Padi napisał/a:
Szczrze mówiąc jest lepiej ale staram się nie cieszyć za bardzo i nie rozpraszać tym póki co.


Będzie coraz lepiej ;-)

Weronika i Padi - 2016-05-11, 07:18

Cześć wszystkim.

Majówka była bardzo ciężka dla mnie Marka i Padiego. Niestety Padi walczy z nami non stop. Pojechaliśmy z nim na działkę i musiałam Padiego z 7 razy spacyfikować co było dla mnie ogromnym stresem. Jestem cały czas w kontakcie z behawiorystką. Ona mówi "będzie lepiej" , ale tak na prawdę jest coraz gorzej. Bo moze pies ma wyznaczone granice, może wykonuje 100 poleceń i nauczyłam go wielu rzeczy, ale on nas po prostu nie lubi.
Przykro mi jak widzę, że moj pies wesoło i energicznie przybiega do moich znajomych czy obcych ludzi i cieszy się jak go głaszczą, a kiedy Marek podchodzi żeby go pogłaskać to Padi na niego warczy.
Odkąd wyznaczyliśmy Padiemu granice nasze kontakty z nim się ochłodziły do tego stopnia że mam wrażenie że Padi wgl nie czerpie radości z kontaktu ze mną czy Markiem. Po za porankami kiedy się budzimy, a on nie ma jeszcze w sobie tej dziwnej blokady.
Szczerze mówiąc jest mi strasznie ciężko...
Nie mam pojęcia co robić.

Weronika i Padi - 2016-05-11, 07:23

Dodam jeszcze, że ciężko się żyje bez psiej radości. Chodzi mi o to, że jedyny moment kiedy pies jest normalny to jak wracamy do domu, albo jak wstajemy rano. Niestety po upływie 15 min pies nie chce juz głaskania, dotyku ani niczego. Behawiorystka mówi "traktować psa jak powietrze" tu ma racje bo jeśli ktorys z nas podchodzi do niego to pies warczy, albo patrzy w ten swój sposób w stylu "zostaw mnie w spokoju". Ale wiecie pewnie jak cięzko traktowac psa jak powietrze.

W ten weekend przyjezdza do nas kilku znajomych, którzy dostali już 100 wytycznych jak traktować mojego psa... Mam nadzieje, że nic dziwnego się nie wydarzy.

Dominika i Binek - 2016-05-11, 07:33

Weronika, w Twoim opisie czuć rozżalenie. Bardzo przykro mi jest, że musisz traktować psa 'jak powietrze' bo przecież psa chce się kochać, przytulać i miziać. Ale wydaje mi się, że z takim młodzieniaszkiem psim jest jak z dziećmi w okresie 'buntu młodzieńczego'. Nienawidzą swojej mamy, bo ona tylko daje zakazy i jest zawsze wredna i nie miła, a przecież w tym wieku chce się psocić, bawić się na całego, totalna anarchia. Sama tak miałam, ale teraz kiedy wyrosłam z tego buntu, moja mama jest moją najlepsza przyjaciółką. Wierze, że z Tobą i Magikiem będzie tak samo. Nie poddawaj się i nie trać wiary , bo kiedyś Twoje psie dziecko zrozumie, że robisz to dla jego dobra !:)
Agnes i Nelly - 2016-05-11, 07:34

Weruś, wyobrażam sobie, jak możesz czuć się zniechęcona, zasmucona - nie umiem sobie wyobrazić dnia bez miziakowania i gadulenia z nelly. Proszę nie upadaj na duchu, mogę tylko Cię pocieszyć, iż zawsze na każdej drodze są dni kiedy dopada nas zwątpienie w nasze siły. Stawiamy sobie wówczas pytanie "czy dam radę".
Postaw sobie pytanie - Kto, jak nie ja - dam radę? W trudnym momencie może pomoże Ci wspomnienie radości jaką odczuwałaś pierwszego dnia kiedy Magik do was dotarł.
Weruś wiem, ze jesteśmy daleko, a Ty potrzebujesz wsparcia i wiary w siebie tam na miejscu.
Ja wierzę, ze Wam się uda.
Pomyśl proszę jeszcze o czymś... zrób coś tylko dla siebie, coś co daje Ci zawsze power, Stwórzcie sobie Ty i Marek taki azyl, takie miejsce, taki czas, takie coś co zawsze Tobie i jemu dawało frajdę...tak może naładujesz baterię do pracy z Magikiem. Pamiętaj Twoje nastawienie małpiszon wyczuwa i wykorzystuje. Twój stres, Twoja radość, Twój smutek. Psy są bardzo empatyczne.
I skoro behawiorysta mówi - to znaczy, ze tez w Was wierzy.
W razie czego pisz lub dzwoń.... zawsze możemy pogadać.

uściski

Agnes i Nelly - 2016-05-11, 07:39

ooo i Dominika w Ciebie wierzy, Zobacz spore macie grono - wsparcia....
;-)

Weronika i Padi - 2016-05-11, 08:14

Dzięki za dobre słowa.
Staram się jak mogę, w sumie na tą chwile najważniejsze jest żeby Padi nikogo nie użarł.
Bedę zdawać relacje.
Pozdrawiam

Agnes i Nelly - 2016-05-11, 08:30

Weronika i Padi napisał/a:
Dzięki za dobre słowa.
Staram się jak mogę, w sumie na tą chwile najważniejsze jest żeby Padi nikogo nie użarł.
Bedę zdawać relacje.
Pozdrawiam


Weroniko - nie użre - tak myśl. :)
Mam pytanie, czy Ty możesz go np częściowo izolować od gości? Np niech jest w kuchni za jakąś barierka (takie płotki dla dzieci)? Tak aby on miał komfort bycia samemu, a ludzie i Ty spokojni, że nic się nie stanie? - Taka sugestia

Weronika i Padi - 2016-05-11, 09:50

Nie bardzo bo my mamy dół w jednym i drugim domu otwarty, najgorsze jest to że on sam przychodzi i się łasi a po chwili zaczyna warczeć, to jest dziwne.
Behawiorystka mówi że to jest na zasadzie:"przychodze bo chce głaskania, ale tylko wtedy kiedy ja chce więc po 5 min jak nie przestaniesz to cie ugyzę"
Dziwne to jest bo normalnie pies jak nie chce ludzi, głaskania, czy czegokolwiek to odchodzi, a Padi wprost przeciwnie pcha sie na konfronacje, a zawsze to on zle na tym konczy, bo suma sumaru ja kaze mu odejsc , albo zamykam go na dole ( to w przypadku jak warczy na nas u góry.

Agnes i Nelly - 2016-05-11, 10:02

Weronika i Padi napisał/a:
Nie bardzo bo my mamy dół w jednym i drugim domu otwarty, najgorsze jest to że on sam przychodzi i się łasi a po chwili zaczyna warczeć, to jest dziwne.
Behawiorystka mówi że to jest na zasadzie:"przychodze bo chce głaskania, ale tylko wtedy kiedy ja chce więc po 5 min jak nie przestaniesz to cie ugyzę"
Dziwne to jest bo normalnie pies jak nie chce ludzi, głaskania, czy czegokolwiek to odchodzi, a Padi wprost przeciwnie pcha sie na konfronacje, a zawsze to on zle na tym kończy, bo suma sumaru ja kaze mu odejsc , albo zamykam go na dole ( to w przypadku jak warczy na nas u góry.



No tak, to on kończy nie fajnie - i pogłębia się w nim myśl że głaskanie to nie jest dla mnie Ok bo później zostaje sam - tak jakby nie widział związku przyczynowo skutkowego.
Weronika, a zapytaj pracująca z Tobą behawiorystkę o jedną rzecz - /a może już to mówiła/ - o czas reakcji na jego warczenie, i o to czy np wystarczy może ignorowanie go za warczenie a nie odsyłanie na dół. - Tak tylko gdybię, bo ja nie jestem tam oczami.

Z Drugiej strony podchodzi po głaskanie więc tego chce i daje mu to przyjemność. - szuka kontaktu z człowiekiem.
Jak Ci pomóc?

Agnes i Nelly - 2016-05-11, 10:31

Weroniko kiedyś gdzieś czytałam o tzw. "karze pozytywnej" i "karze aktywnej" oraz "karze biernej" - poszukam poczytam i najwyżej coś Ci podrzucę do przegadania. OK?
Nie wiem czy to, to ale wyraźnie widać, że Padi sobie wpoił takie zachowanie, jak warczenie po głaskaniu - i to nie sam.

Weronika i Padi - 2016-05-11, 10:31

Ja już postanowiłam nie ignorować jego warczenia. Bo to jest bez sensu.
Przez to, że ignorowałam warczenie zaczął wchodzić mi bardziej na głowę i robił sie bardziej bezczelny.

Jak dla mnie warczenie wynika poniekąd z tego, że on się czuje alfą czyli 24/7 ma w obowiązku ogarniania terenu (Padi obserwuje mnie non stop), takie bycie alfą go bardzo męczy więc kiedy się juz tym wszystkim zmęczy kładzie sie spac i wtedy nie daj Boże ktoś podejdzie. Alfa chce spac i wszyscy maja sie odczepic.

Dlatego probuje mu z głowy wybic bycie alfą, ale to nie łatwe. Behawiorystka mowi ze on ma strasznie słaba psychikę i to branie na siebie jeszcze szefowania w stadzie go wykańcza dlatego on z bezsilnosci warczy żeby wszystkich odstraszyc - to ma sens.

Sprawa warczenia kiedy sam przyłazi. To jest tez podkreślanie jego panowania że to on wyznacza kiedy chce byc głaskany a kiedy nie.

Z drugiej strony wydaje mi sie że on wgl nie czuje ze przy nalezy do nas jako do swoich człowieków tylko on zachowuje się tak jakby był alfą w swoim jednoosobowym stadzie. i mieszka na terenie z drugim stadem.

W mieszkaniu to jest jeszcze "pol biedy", ale na działce on mysli że jest panem świata. Biega po terenie pilnuje. Generalnie gdybym miała go od szczeniaka to bym sie cieszyła że pies pilnuje, ale on przywłaszcza wszystko. Przykład:
1. PAdi kopie dziure ja podchodze mowie nie wolno a ten na mnie warczy i zęby pokazuje.
2. Ja sadze kwiatki, Padi sie kładzie mi dosłownie na stopach, ja chce sie ruszyc Padi warczy.
3. Padi wlazł na sofe kiedy nas nie było (dla mnie normalne ze pies wykorzystuje takie rzeczy jak nie ma domowników),ale podchodze i mowie złaź Padi schodzi ale warcząc.
Wiecie takich przykładów jest milion, on ciągle cos takiego odwala , ostatnio zdaza sie 3 razy dziennie.
Przedwczoraj w mieszkaniu znalazł liść od kwiatka i chciałam mu zabrac (byl okres kiedy to nie było problemem), a ten na mnie z zębami.
Bo to, że żarcia pilnuje to ja jeszcze rozumiem, ale kurna liścia??
Dla Padiego wszystko jest "jego zasobem" i powoli mu pokazuje, że w sumie to moje zasoby, a nie jego, ale nawet jak juz zaznaczę, że "kwiatek, kanapa, dywan i podłoga" są moje to on znajdzie kłebek kurzu o ktory bedzie ze mna walczył choćby nie wiem co.

Chciałam mu jakos pokazać że posłanie jest jego że to jego bezpieczny azyl i tam nikt mu nie bedzie przeszkadzał, ale on robi z siebie i ze mnie głupka. Jak mu kaze isc na miejsce to on udaje, że nie wie o co chodzi kładzi sie byle gdzie i zaczyna mnie ignorowac dopiero jak mam coś do jedzenia w rece to wtedy pies cyrokowiec, wszystko potrafi. Siad, lezec zostań, do mnie , noga , na miejsce... wszystkie polecenia zna...

Inna sprawa zastanawiam się bo Padi na poczatku mocno wymuszał na nas wszystko piszczeniem i jęczeniem, nie udawało mu się i przestał, nie mniej jednak to dziwne. bo to była u nas norma że on ciagle jeczał a nagle cisza...

Weronika i Padi - 2016-05-11, 10:36

nelly_schade napisał/a:
Weroniko kiedyś gdzieś czytałam o tzw. "karze pozytywnej" i "karze aktywnej" oraz "karze biernej" - poszukam poczytam i najwyżej coś Ci podrzucę do przegadania. OK?
Nie wiem czy to, to ale wyraźnie widać, że Padi sobie wpoił takie zachowanie, jak warczenie po głaskaniu - i to nie sam.


On zaczął warczeć w trakcie głaskania jakoś w 2 gim tygodniu naszego wspolnego zycia. Zaczął to robic zasypiajac. Czyli tutaj moja teoria na temat tego ze on jest zmeczony.
Prosze podeślij to o tej karze. Ja przed wzieciem Padiego kupiłam sobie książke o pozytywnym szkoleniu psów. Przyeczytałam ją i wiele innych artykułów.
Jednak działa to na niego jak cała reszta, czyli wcale, albo na krótką mete.

A żeby nie było ja to jestem bardzo konsekwentną osobą.

Agnes i Nelly - 2016-05-11, 10:51

Weronika i Padi napisał/a:
Ja już postanowiłam nie ignorować jego warczenia. Bo to jest bez sensu.
Przez to, że ignorowałam warczenie zaczął wchodzić mi bardziej na głowę i robił sie bardziej bezczelny.

Jak dla mnie warczenie wynika poniekąd z tego, że on się czuje alfą czyli 24/7 ma w obowiązku ogarniania terenu (Padi obserwuje mnie non stop), takie bycie alfą go bardzo męczy więc kiedy się juz tym wszystkim zmęczy kładzie sie spac i wtedy nie daj Boże ktoś podejdzie. Alfa chce spac i wszyscy maja sie odczepic.

Dlatego probuje mu z głowy wybic bycie alfą, ale to nie łatwe. Behawiorystka mowi ze on ma strasznie słaba psychikę i to branie na siebie jeszcze szefowania w stadzie go wykańcza dlatego on z bezsilnosci warczy żeby wszystkich odstraszyc - to ma sens.

Sprawa warczenia kiedy sam przyłazi. To jest tez podkreślanie jego panowania że to on wyznacza kiedy chce byc głaskany a kiedy nie.

Z drugiej strony wydaje mi sie że on wgl nie czuje ze przy nalezy do nas jako do swoich człowieków tylko on zachowuje się tak jakby był alfą w swoim jednoosobowym stadzie. i mieszka na terenie z drugim stadem.

W mieszkaniu to jest jeszcze "pol biedy", ale na działce on mysli że jest panem świata. Biega po terenie pilnuje. Generalnie gdybym miała go od szczeniaka to bym sie cieszyła że pies pilnuje, ale on przywłaszcza wszystko. Przykład:
1. PAdi kopie dziure ja podchodze mowie nie wolno a ten na mnie warczy i zęby pokazuje.
2. Ja sadze kwiatki, Padi sie kładzie mi dosłownie na stopach, ja chce sie ruszyc Padi warczy.
3. Padi wlazł na sofe kiedy nas nie było (dla mnie normalne ze pies wykorzystuje takie rzeczy jak nie ma domowników),ale podchodze i mowie złaź Padi schodzi ale warcząc.
Wiecie takich przykładów jest milion, on ciągle cos takiego odwala , ostatnio zdaza sie 3 razy dziennie.
Przedwczoraj w mieszkaniu znalazł liść od kwiatka i chciałam mu zabrac (byl okres kiedy to nie było problemem), a ten na mnie z zębami.
Bo to, że żarcia pilnuje to ja jeszcze rozumiem, ale kurna liścia??
Dla Padiego wszystko jest "jego zasobem" i powoli mu pokazuje, że w sumie to moje zasoby, a nie jego, ale nawet jak juz zaznaczę, że "kwiatek, kanapa, dywan i podłoga" są moje to on znajdzie kłebek kurzu o ktory bedzie ze mna walczył choćby nie wiem co.

Chciałam mu jakos pokazać że posłanie jest jego że to jego bezpieczny azyl i tam nikt mu nie bedzie przeszkadzał, ale on robi z siebie i ze mnie głupka. Jak mu kaze isc na miejsce to on udaje, że nie wie o co chodzi kładzi sie byle gdzie i zaczyna mnie ignorowac dopiero jak mam coś do jedzenia w rece to wtedy pies cyrokowiec, wszystko potrafi. Siad, lezec zostań, do mnie , noga , na miejsce... wszystkie polecenia zna...

Inna sprawa zastanawiam się bo Padi na poczatku mocno wymuszał na nas wszystko piszczeniem i jęczeniem, nie udawało mu się i przestał, nie mniej jednak to dziwne. bo to była u nas norma że on ciagle jeczał a nagle cisza...



Weruś - zacznę od końca /i to oczywiście moim zdaniem - i mogę się mylić/

Nie piszczy i nie jęczy - i jest cisza - ponieważ - nie opłacało mu się :) a było to niezbyt zakorzeniony /wyuczony/ w nim nawyk - to łatwo odpuścił.

Masz rację, że to mała alfa 24/7 - ale tak się nauczył.
Warczenie nie zawsze jest oznaką tego, ze zaatakuje - ALE oznacza "nie mówi mi co mam robić" - "znów się czepiasz". Sądzę tez, ze inaczej wówczas stoi i układa ciało pysk i wargi. Niż w sygnale "uważaj ugryzę".

TAK masz racje WALCZY z TOBĄ - i co gorsza to traktuje nie tylko jako próbe zdobycia kolejnego przyczółku, ale czasami jako zabawę 'taka na zasadzie ja uciekam Ty gonisz" - przykład walka o listek, o kłębek czegoś nie istotnego - bo może coś dasz w zamian, a może odpuścisz. INTELIGENTNA bestia - CI się trafiła. No ale żartem nie jest, to bo to zabawnie wygląda z boku, ale męczy. Tu Cie rozumiem.

On wie że posłanie jest jego - ale to on decyduje kiedy będzie leżał i gdzie - to typowe próby dominacji. Masz rację - ignorować można coś, ale nie wszystko - i przekupstwo jest tu może metodą.

Co do kopania dziury - hmmm czy on reaguje na przekierowanie uwagi? NP. Padi nie wolno, oj !!! - choć do mnie - /nawet dwa razy/ - mam ciastko/czy co on lubi i zna słowo i określona rzecz/. Zobacz czy zadziała.
tak aby zneutralizować bodźec go interesujący i nakierować na ten na który chcesz go nakierować. Nie wiem czy jasno Ci to opisuję :(



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group