To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Fundacji Warta Goldena
Forum organizacji pomagającej psom rasy Golden Retriever w potrzebie.

PSY FUNDACJI - FELIKS - 150

Barbara - 2013-03-03, 20:57

Asia i Bella napisał/a:
A ja poza tym wszystkim to się dziwię, bo w większości protokołów chemioterapii przy chłoniaku u psów bez względu na jego rodzaj, równocześnie podaje się na początku Encorton. Nie podejrzewam,żeby zaproponowany został protokół inny niż Winkrystyna, Endoxan i właśnie Encorton, bo pozostałe są o wiele bardziej agresywne i weci zostawiają je na kolejny rzut choroby, o cenie nawet nie wspomnę. Tłumaczę sobie,że może doktor nie mógł przeprowadzić biopsji bo węzły zmalały, ale mimo wszystko... taki kawał drogi, pieniądze i czas, który jest sprawą niebagatelną przy chłoniaku. Teraz, rozumiem pojedzie Grażynka ponownie we wtorek, zostanie pobrana biopsja i będzie trzeba czekać na wynik... za długo to wszystko. :-( Dziwi mnie to zachowanie Pana doktora.
I tak sobie myślę Grażynko jak będziecie to wspomnij o tej narośli na łapce, bo to jednak może mieć związek.

Asiu no właśnie tak samo powiedziała mi wet, która prowadzi Feliksa w Gliwicach. Jedyną sytuacją tłumaczącą to wszystko jest fakt, że węzły zniknęły i tylko jeden był nieznacznie powiększony.
No i Dr. Renia jeszcze powiedział mi, że po odstawieniu Encortonu one wcale nie muszą w ciągu tych kilku dni znowu tak bardzo się powiększyć.

Asia i Bella - 2013-03-03, 20:59

My też tak mieliśmy,że węzły się cofnęły po sterydzie i wtedy doktor pobrał cały węzeł podkolanowy do badania, bo czas się liczył... Encorton nie zatrzymuje choroby, komórki nowotworowe dalej się mnożą.
goldenek2 - 2013-03-03, 22:06

Basiu... ja wiem, że Felek jest w centrum uwagi wszystkich z WG i jestem pełna uznania dla Was wszystkich bez wyjątku.... Moje gorzkie słowa dotyczą tylko niektórych wetów, bo poznałam ich działania na własnej skórze.
Barbara - 2013-03-03, 22:20

goldenek2 napisał/a:
Basiu... ja wiem, że Felek jest w centrum uwagi wszystkich z WG i jestem pełna uznania dla Was wszystkich bez wyjątku.... Moje gorzkie słowa dotyczą tylko niektórych wetów, bo poznałam ich działania na własnej skórze.

No Beatko nawet nie wiesz jak ja się wściekłam... :roll:

goldenek2 - 2013-03-03, 22:49

Zapewniam Basiu, że wiem .... ja wyłam swojego czasu z wściekłości i miałam mord w oczach .... ja pacyfistka :evil:
Barbara - 2013-03-03, 22:59

goldenek2 napisał/a:
Zapewniam Basiu, że wiem .... ja wyłam swojego czasu z wściekłości i miałam mord w oczach .... ja pacyfistka :evil:

Chyba nie bez powodu :evil:

Grażka i Feliks - 2013-03-03, 23:23

A ja jestem bardzo wdzięczna naszej kochanej Pani Basi że tyle zrobiła dla Felka w związku z umówieniem nas na wizytę we Wrocławiu.Nie wiem czy w tym całym stresie i szoku dałabym sobie sama radę,zapewne nie. Niestety wyszło jak wyszło ale złość jeszcze nie opadła. Wierzę mocno w to że wtorkowa wizyta u Dr Hildebranda będzie już ostatnią.

Jeśli chodzi o to żebym zapytała się o związek Felkowej narośli na łapce z chłoniakiem to oczywiście tak zrobię o ile Pan Doktor poświęci nam troszkę więcej uwagi bo w piątek to było ok 5 min na czas całej wizyty.Nie wiem nie znam się na toku jego postępowania ale może jest to normalne przy pierwszej wizycie.

Asia i Bella - 2013-03-04, 07:53

No, nie. Nie dajcie się zbyć w 5 min. Druga wizyta /rozumiem, że obie płatne/. Przecież to ma być najważniejsza wizyta więc proszę wypytajcie o wszystko aż do uzyskania wyczerpujących odpowiedzi w każdym temacie związanym lub nawet nie bezpośrednio z chłoniakiem. Nawet jak Pan doktor będzie próbował szybko zakończyć, to trzeba pytać, pytać i pytać -przecież po to tam jedziecie.
Korbulowa Familia - 2013-03-04, 09:55

Asia i Bella napisał/a:
No, nie. Nie dajcie się zbyć w 5 min. Druga wizyta /rozumiem, że obie płatne/. Przecież to ma być najważniejsza wizyta więc proszę wypytajcie o wszystko aż do uzyskania wyczerpujących odpowiedzi w każdym temacie związanym lub nawet nie bezpośrednio z chłoniakiem. Nawet jak Pan doktor będzie próbował szybko zakończyć, to trzeba pytać, pytać i pytać -przecież po to tam jedziecie.

Asiu naprawdę rozumiem Twoje (i innych wzburzenie - nasze nie było mniejsze), ale proszę nie uznawaj Grażynki czy mnie za głupie gąski, które dałyby się zbyć po 5 minutach płacąc za taką wizytę...
Po pierwsze wizyta trwała 30 minut, ale dr Hildebrand brał w niej udział jedynie około 5 minut, ponieważ cały wywiad zbierała jego asystentka i pozostali studenci/asystenci (?) w gabinecie. Oczywiście nic nie płaciłyśmy za wizytę.

Asia i Bella - 2013-03-04, 10:45

Hmm, ja nikogo za żadne gąski, ani inne ptactwo :mrgreen: nie uważam, po prostu wiem jak bardzo można się w takiej sytuacji pogubić i jak wyglądają wizyty u Pana doktora niestety też. O długości całej wizyty napisała Grażynka. Chociaż tyle dobrze, że nie płaciłyście za tamtą wizytę. Już się nie wtrącam. Powodzenia jutro.
Barbara - 2013-03-04, 21:25

No to napiszę, że po przykrych doświadczeniach ostatniej wizyty postanowiłam w dniu dzisiejszym ponownie skontaktować się z Dr. Hildebrantem i ustalić czy na pewno jest ok i czy możemy jutro jechać. Pojechaliśmy w tym celu do Dr. Schneider aby zbadała Felisia i oceniła wielkość i badalność węzłów. Pani doktor sama zadzwoniła na komórkę do Dr. Hildebranta i skonsultowała wszystko na żywo. I dzięki temu wiemy, że jeszcze nie jedziemy- ustalono i zalecono ponowne badanie węzłów w czwartek i kolejną wizytę od razu, następnego dnia - umówi Pani Dr. Renia samodzielnie. Bardzo dziękuję Pani Doktor za pomoc - w tym wypadku jest konieczna nawet w kontaktach i ustaleniu wizyt oraz zaleceń.
Zapytałam oczywiście czy to nie będzie miało negatywnego wpływu na leczenie . No i dostałam odpowiedź, że w tym przypadku absolutnie nie - leczenie jest paliatywne czyli leczymy jak są objawy chorobowe aby polepszyć stan psa a w tej chwili pies nawet nie ma powiększonych węzłów chłonnych więc jest bezpiecznie. No a chemia doskonale celowana ma dać najlepsze efekty i najmniejsze uszkodzenia innych narządów.

M!S!A - 2013-03-09, 22:26

Czy coś wiadomo?Węzły były badane i wizyta umówiona?
Grażka i Feliks - 2013-03-10, 21:32

Przez weekend się troszkę odstresowaliśmy bo zabrałam Felusia na mały wypadzik pod Częstochowę(fotki za chwilkę bd mogli podziwiać:)) Więc teraz dopiero piszę że wizytę mamy umówioną na wtorek bo węzły już ma powiększone. Nie tak jak na początku ale już są znacznie wyczuwalne.Dr Renia jest fantastyczna że wzieła na siebie skontaktowanie się z dr Hildebrandem :) I znowu jedziemy z Olą Korbulową :)
Marcina I LOBO - 2013-03-10, 23:05

Jeszcze duzo takich radosnych chwil przed Wami.
A tym czasem czekam na wtorkowe wieści.Wracajcie szczęsliwie :)

Korbulowa Familia - 2013-03-11, 21:07

Grażka i Feliks napisał/a:
I znowu jedziemy z Olą Korbulową

Do tej pory nie doczekałam się wiadomości potwierdzającej nasz jutrzejszy wyjazd. Grażka miałaś dać znać...
Dzwonię i telefon pozostaje bez odpowiedzi, podobnie jak smsy...
Nie mogę czekać w nieskończoność na ustalenie jutrzejszego wyjazdu, a musiałabym od siebie wyjechać około 8:00/8:30.
Czy mam uznać jutrzejszy wyjazd za nieaktualny?

Barbara - 2013-03-11, 22:31

Korbulowa Familia napisał/a:
Grażka i Feliks napisał/a:
I znowu jedziemy z Olą Korbulową

Do tej pory nie doczekałam się wiadomości potwierdzającej nasz jutrzejszy wyjazd. Grażka miałaś dać znać...
Dzwonię i telefon pozostaje bez odpowiedzi, podobnie jak smsy...
Nie mogę czekać w nieskończoność na ustalenie jutrzejszego wyjazdu, a musiałabym od siebie wyjechać około 8:00/8:30.
Czy mam uznać jutrzejszy wyjazd za nieaktualny?

Z tego, co wiem dziewczyny już dogadane :)

Grażka i Feliks - 2013-03-12, 22:46

Po bardzo długim czekaniu we Wrocławiu mamy cały schemat leczenia Felusia.
A więc zacznę od tego że po zrobieniu RTG klatki piersiowej wyszło że Feluś na całe szczęście nie ma żadnych przerzutów.Morfologia jest poprawna ale nie idealna.Wyszło mu 3 krotnie większe CRP więc doktor zlecił badanie czy Felek nie ma jakiegoś choróbska od kleszcza.Wynik okazał się ujemny więc prawdopodobnie tak zawyżone CRP jest skutkiem Felkowej łapki.
Bez żadnych przeciwwskazań doktor zdecydował się na rozpoczęcie chemioterapii.Tak więc jesteśmy po pierwszej dawce.Feluś mój kochany jak zwykle dzielny i cierpliwy.Przy RTG był stresik ale na szczęście już po wszystkim.
Schemat leczenia to Nowy Visconsin-Madison

Jutro postram się napisać to bardziej szczegółowo a teraz uciekam bo troszkę nas ten dzień wymęczył a Felusia w szczególności.

Rufiakowa Amcia - 2013-03-12, 23:01

To teraz jeszcze mocniej ściskamy kciuki. Brak przerzutów- chwała za to! Jestem pewna, że nasz kochany Feluś zwycięży. Kiziaki dla niego!
Grażka i Feliks - 2013-03-13, 12:21

Zwracam się z pytaniem do mądrzejszych ode mnie- czy Felciu mógł dostać ataku po chemii?Tzn czy podanie chemi mogło wywołać uśpioną padaczkę??Dziś o 6 Felciu miał atak :( Po ataku nawet nie wstał z legowiska jak to miał w zwyczaju i błakał się bez celu tylko za chwilkę zasnął.
Barbara - 2013-03-13, 12:56

Grażka i Feliks napisał/a:
Zwracam się z pytaniem do mądrzejszych ode mnie- czy Felciu mógł dostać ataku po chemii?Tzn czy podanie chemi mogło wywołać uśpioną padaczkę??Dziś o 6 Felciu miał atak :( Po ataku nawet nie wstał z legowiska jak to miał w zwyczaju i błakał się bez celu tylko za chwilkę zasnął.

Moim zdaniem mógł - zadzwonimy do dr. Wrzoska i dopytamy czy teraz wprowadzamy jakieś zmiany w leczeniu padaczki.
Oczywiście w trakcie ustalania leczenia również Dr. Hildebrand konsultował z Dr. Wrzoskiem.

Marcina I LOBO - 2013-03-13, 21:01

MYślę,że równiez stres związany z całą wyprawą,badania ,podanie chemii,to wszystko mogło wpłynąc na Felka i doprowadzic do ataku.Mam jednak nadzieje,że ''po burzy będzie juz spokoj''.
Pozdrawiam i ściskam dzielnego chłopaka :)

Barbara - 2013-03-13, 21:33

Marcina I LOBO napisał/a:
MYślę,że równiez stres związany z całą wyprawą,badania ,podanie chemii,to wszystko mogło wpłynąc na Felka i doprowadzic do ataku.Mam jednak nadzieje,że ''po burzy będzie juz spokoj''.
Pozdrawiam i ściskam dzielnego chłopaka :)

Też tak myślę Marcino - to był bardzo wyczerpujący dzień dla Felisia.

Grażka i Feliks - 2013-03-13, 23:38

Felciu jeszcze dziś ok 16 miał drugi atak...Zniósł go w miare dobrze.
Przez cały ten długi czas nawet zapomniałam że Felciu jest chory tak więc tak cięzko było mi na to patrzeć.

Gośka i Cody - 2013-03-14, 13:51

...
Grażka i Feliks - 2013-03-14, 15:29

Gośka i Cody napisał/a:
Grażynko, jak dzisiaj czuje się Felek?


Dzisiaj jest już całkiem nieźle.Po chemii nie miał wymiotów ani biegunki.Jest tylko troszkę osowiały i nie ma ochoty na zabawy ale według wytycznych doktora takie zachowanie jest normale przez pierwsze parę dni.No i po encortonie strasznie dużo siusia.W nocy mnie nawet budzi.W programie leczenia mam dawać mu ten steryd przez pierwszy miesiąc a potem doktor Renia bedzie decydowała czy dalej ma go brać.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group